Wszyscy mówią Maka-Maka, a ja o Nowej Ścianie
nrafal @ październik 31, 2007
Kategoria: Co w sieci piszczy...
Choć o niej też niektórzy piszą ;)
Chodzi o stronkę Nowasciana.pl. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to jest to serwis na którym wystarczy zrobić “klik”, wpisać ulubioną obelgę i już - zostaje na zawsze! User-Generated-Content w postaci czystej.
Oczywiście można też wpisać coś innego, na przykład cytaty z Hamleta lub adresy swojej strony internetowej (na ścianie jest CzyToDziala? - to chyba nie jest świadomy ruch właścicieli?), ale generalnie większość tekstów to wyzwiska, wulgaryzmy i inne bezsensowne hasła.
Marcin Jagodziński donosi, że to odkrycie prawdy o UGC. I prawdopodobnie nie jest to cała prawda, bo Wikipedia to też praca wielu użytkowników. I jak to wszystko pogodzić? Proste jak barszcz - do łask niech wrócą moderatorzy, których wielu już chętnie odłożyłoby do lamusa. Otóż to wszystko nie wygląda tak ładnie, jakby się chciało. Ściana dowodzi, że większość użytkowników nie ma nic do powiedzenia, a wręcz działa destrukcyjnie. A co by było z Wikipedią, gdyby nie moderatorzy? O tym obszernie na WebAudit.
P.S. A Maka-maka to nowy hit Google’a, którego jeszcze nie ma ;) Yashake, netto.
Update: Już jest, nazywa się Open Social i jest API nad API :)




Mnie już naprawdę ręce opadają, jak ktoś w celu udowodnienia swojej racji wyciąga jakiś podrzędny serwis wykonany zapewne w celu sprawdzenia swoich umiejętności. W skrócie co ma piernik do wiatraka…?
Ludzie którzy mają coś sensownego do powiedzenia, spokojnie przebijają się przez szum i raczej nie będą w tym celu korzystać z zabazgranej “tablicy”.
Jasne, że się nie przebiją. I to, że użytkownicy tworzą wartościową treść to też jest prawda. Ale większość treści tworzonych przez użytkowników to tak naprawdę spam, bluzgi i flame’y. Z tego morza “twórczości” zostaje później kilka procent wartościowych informacji w dużych serwisach.
Chodzi o to, że nie można bezkrytycznie zachwycać się tworzeniem przez użytkowników treści. I że samooograniczanie się społeczności działa bardzo kiepsko. Po prostu potrzebni są moderatorzy (którzy mogą być wybrani spośród użytkowników) i tyle. A ściana to tylko taki przykład “skrajności”.
Dla mnie to jest popadanie z jednej skrajności w drugą. Najpierw pojawiły się niezdrowe zachwyty, a teraz mamy do czynienia z nadmiernym piętnowaniem. A co do moderatorów, zgoda.
Wartościowe blogi bronią się same i stają się źródłem informacji dla poważnych serwisów.
Myślę, że powstanie nowej ściany to tylko pretekst do kilku refleksji. Ja raczej staram się być umiarkowanym człowiekiem, dlatego ani wielki zachwyt, ani wielkie piętnowanie z mojej strony. Cieszę się, że w sieci mają głos ludzie, którzy w inny sposób może nigdy by nie zaistnieli. Natomiast powstawanie milionów klonów digga czy innych zawsze uważałem za przesadę.
To jest chyba jak z każdą nowością - najpierw wielkie zachwyty, potem fala krytyki, a w końcu przychodzi normalność ;)