Widzialni.eu - sukces czy porażka?
nrafal @ listopad 11, 2007
Kategoria: Accessibility, Co w sieci piszczy...
Tytuł rzecz jasna trochę prowokujący - przedsięwzięcie jest zbyt młode, żeby o sukcesie czy porażce można było już mówić. Warto jednak przyjrzeć się inicjatywie agencji IArt, ponieważ jest to zakrojona na dosyć szeroką skalę próba zarobienia na Web Accessibility.
Chodzi oczywiście o projekt widzialni.eu. Wyżej wymieniona agencja zaprosiła do współpracy Śląski Oddział Polskiego Związku Niewidomych. W kooperacji z członkami tego związku przeprowadza właśnie audyt dostępności stron internetowych administracji. Następnie już odpłatne będzie można zamówić odpowiednie poprawki.
Jak dotąd wszystko jest ok. Jednak dalej pojawiają się wątpliwości do sposobu prowadzenia akcji.
- Jednym z elementów akcji jest odznaczenie Strona przyjazna niewidomym. Opiekę nad tym odznaczeniem objął rzekomo PZN. Problem jest taki, że firma IArt jest jedyną firmą uprawnioną do nadawania tego odznaczenia. Co więcej, niemożliwe jest póki co przystąpienie do projektu innych firm. Wypowiedź pracownika firmy:
Dagmara Jakubowska
Regulamin i procedura przyznawania statusu “strona przyjazna niewidomym” będą dostępne na stronie widzialni.eu do początku grudnia 2007 r. a od stycznia 2008 planujemy zaprosić inne agencje, organizacje do projektu.Można tylko zapytać - dlaczego tak późno? Regulamin dopiero w grudniu, inne agencje w styczniu… Czyli wtedy, kiedy już cały szum medialny opadnie, wszyscy zapamiętają, że Widzialnych robi IArt. A pozostałem agencje będą chyba niestety w tej akcji petentem, a nie równorzędnym partnerem. No i dlaczego na stronach Widzialnych, a nie PZN?
- Jeszcze o znaczku - rozumiem, że to taki chwyt marketingowy, całkiem dobry może. Ale zastanawia mnie jeden cytat w zestawieniu z wypowiedzią pani Dagmary:
Cytat:
Serwisy, które pozytywnie przejdą ten audyt otrzymają status „Strona przyjazną niewidomym” i będą mogły umieścić taki znaczek na swojej stronie. Jest on przyznawany na okres 6 miesięcy a nad prawidłową procedurą jego przyznawania czuwa Polski Związek Niewidomych. Warto zaznaczyć,że Widzialni jako jedyni w Poslce uprawnieni są przez Polski Związek Niewidomych Śląsk do przyznawania statusu “Strona przyjazna niewidomym”.
http://widzialni.eu/audyt_stron_internetowych,m,mg,25.htmlDagmara Jakubowska
Wbrew temu co wypisują na forach nieprzychylni nam administratorzy, tutaj niestety prym wiedzie Pan Bartłomiej Lenarth,z wielką pasją tworząc czarny PR, to nie Związek znalazł nas i nas promuje lecz my znaleźliśmy Związek i go promujemy. Agencja IArt zwróciła się do Związku z pomysłem stworzenia projektu Widzialni.Pomijam fakt oskarżania Bartka o przywództwo “nieprzychylnym administratorom” :) Bardziej zastanawia mnie procedura ustalania tego znaczka. Więc jak rozumiem było tak: agencja IArt przyszła do PZN i zaproponowała znaczek. PZN zgodziło się na to. Agencja napisała, że nad procedurą czuwa PZN (czytaj: znaczek jest od nas niezależny, więc obiektywny). Jednocześnie procedura jest na tyle tajna, że tylko IArt o niej się dowiedział… PZN na to wszystko wystosował tylko mail:
Dziękujemy za wszystkie uwagi dotyczące projektu Widzialni, prosimy o następne.
Okręg Śląski PZN jest gotowy współpracować z każdą firmą przyjazną niewidomym, Agencja IArt jest po prostu pierwszą, która się do nas zwróciła z propozycją dostosowywania stron. W chwili obecnej jesteśmy na etapie domawiania tematu z agencją. Prowadzonej do tej pory przez IArt akcji medialnej Okręg Śląski nie patronuje.A moje pytanie dotyczyło procedury i regulaminu tego “niezależnego” odznaczenia, o którym ani widu, ani słychu na stronie PZN… No i najwyraźniej nie będzie tam regulaminu, co już napisałem powyżej. Gdzie ta niezależność odznaczenia i kto tak naprawdę za tym stoi?
- Kolejna kwestia to “nowa technologia Eyescreener“. Nie jest najgorzej, bo generowane tą technologią strony są zgodne z WAI, ale… Zastanówmy się, jaki komunikat wysyła agencja pisząc coś takiego:
- “W ramach projektu Widzialni opracowujemy unikatową w skali kraju a być może Europy technologię umożliwiającą przygotowywanie serwisów internetowych w taki sposób aby programy czytające mogły z nimi współpracować w sposób bezproblemowy.” -> Dostępność to coś tak skomplikowanego, że trzeba unikalnej technologii, żeby dać sobie z tym radę.
- “Technologia EYESCREENER to nie tylko zgodność ze specyfikacjami ale przede wszystkim wypracowany wspólnie z osobami niewidomymi sposób nawigowania po stronie internetowej.” -> zgodność z WAI Ci nie wystarczy, więc nawet jeśli Twój administrator zapewnia Cię, że strona jest zgodna, to jest jeszcze to “coś”, co tylko my wypracowaliśmy.
Administratorzy i właściciele stron od razu dostają informację, że wszystko to jest trudne i tylko IArt dysponuje technologią, która im pomoże.
- No i jeszcze jedna sprawa, ważna: IArt nie zmienia istniejących stron - po prostu tworzy wersję dla niewidomych. Czy to dobrze? Spójrzmy na to przez pryzmat rzeczywistości: nikt nie buduje osobnego urzędu dla niepełnosprawnych, ale wprowadza kilka udogodnień, aby nie mieli problemu z poruszaniem się w nim. To jest ok - niepełnosprawny dzięki temu nie jest dyskryminowany. Może iść tam, gdzie wszyscy, nie do jakiegoś specjalnego pomieszczenia. Ale z drugiej strony do mojej osiedlowej poczty prowadzą strome schody. Na dole jest dzwonek dla osoby na wózku - kiedy zadzwoni, pracownik poczty wychodzi i obsługuje ją. Nie wiem jak to ma funkcjonować chociażby podczas deszczu, nie mówiąc już o tym, jak czuć musi się osoba w taki sposób obsługiwana. W Internecie oczywiście nie jest to takie wyraźne, ale jednak w dostępności chodzi o to, żeby dążyć do przykładu numer 1. Rozwiązanie takie, jakie proponuje IArt czy moja poczta, ma sens tylko na krótką skalę. W dłuższej perspektywie należy uświadamiać instytucje, że muszą przebudować swoją stronę. Mam szczerą nadzieję, że IArt tak właśnie robi - strona dla niewidomych tak, ale tylko tymczasowo. To bardzo ważne!
Podsumowując - będę się przyglądał tej inicjatywie. Moim zdaniem, została ona przygotowana w sposób nieprzemyślany i w dłuższej perspektywie czasu szkodliwy dla promowania idei dostępności. Postawa “my, tylko my, jedynie my - specjaliści” może i da parę zleceń firmie, ale burzy całą idee accessibility. Mam nadzieję, że IArt wyciągnie wnioski z tego, co inni, pewnie równie doświadczeni w tej dziedzinie (jak np. Bartek) mówią. Bo z pewnością nikt, komu bliska jest dostępność i jej promowanie nie tworzy “czarnego PR-u” ze złośliwości i niechęci do firmy IArt. To są rady społeczności, które warto brać pod uwagę.
P.S. Napiszę jeszcze, będąc przy tej sprawie, że firma IVO (ta od IWR) się poprawia i mówi już dużo rozsądniej w tym temacie, choć na początku też się oburzali na wszelką krytykę. Życzę firmie IArt podobnej drogi. No i jeszcze tego, żeby wdrożyli swoją technologię na własnej stronie… Już nieaktualne - wdrożyli ;-)
Update: Na stronie PZN jest news z takim tekstem, cytuję:
Agencja IArt i Okręg Śląski PZN łączą swe siły w ramach projektu Widzialni.eu, aby doprowadzić do sytuacji, w której wszystkie serwisy organizacji użyteczności publicznej będą wyposażone w wersję dla niewidomych i niedowidzących.
To tylko potwierdza moje przypuszczenia, że informowanie o tym, że główna strona powinna być w pełni dostępna, a specjalna strona dla niewidomych to rozwiązanie tymczasowe, kuleje.




Mnie tylko zastanawia, dlaczego strona rzeczonej agencji ma link do wersji dla niepełnosprawnych napisany maczkiem 10px ;-)
O, ale jest! Dałbym sobie rękę uciąć, że dzisiaj jeszcze nie było… Choć może nie zauważyłem - zaraz poprawiam w poście ;)
Update: i przyznali sobie znaczek!
Niestety kolejne obawy się potwierdziły - strona alternatywna nie posiada wszystkich informacji, które ma strona “zwykła”. Brakuje np. działu referencje, czy “nie samym chlebem”. Tak naprawdę nie jest istotne CZEGO brakuje, tylko, że taki precedens wprost wskazuje na konieczność dublowania treści. Za miesiąc, dwa, pół roku ilość różnic będzie się zwiększać.
PS: link do wersji dla niepełnosprawnych opatrzony jest stylem “font-size:9px;”
Sam serwis w wersji “specjalnej” też niedomaga - teksty nachodzą na siebie przy powiększeniu, jeśli prezentowane jest kilka zdjęć na stronie (coś na kształt galerii) to wszystkie maja taki sam alt.
Chyba jednak trzeba się samemu poduczyć zanim człek weźmie się za edukację innych - niestety w IArt o tym zapomnieli.
Czy mi się wydaje, czy link znów znikł po tym, jak zostali “zlinczowani” na Janmediowej liście Usability? ;-)
Ile można uaktualniać wpis? ;-)
To wspaniały przykład niedoceniania potęgi społeczności internetowej - IArt myślał, że może zrobić cokolwiek, a nikt tego nie zauważy i nikt nie skrytykuje.
[...] już nieco “afera” z Widzialnymi, ale nie znaczy to, że w świecie accessibility nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Na naszym [...]
Jestem pod wrażeniem! Naprawdę informacyjny blogu tutaj mój przyjaciel. Chciałem tylko powiedzieć, komentarz i utrzymać jakość.