Dzieje się, oj dzieje…
nrafal @ listopad 18, 2007
Kategoria: Co w sieci piszczy...
Jesień tego roku to bardzo owocny czas na internetowym rynku. Najpierw mieliśmy październikowy szum na temat wyceny facebooka i walki MS vs. Google. Microsoft bitwę wygrał, inwestując - bagatela - 240 milionów dolarów. Google odpowiedziało, szykując OpenSocial, który też wzbudził nieco szumu (netto, wnet i inni). Jakby tego było mało, Google ujawnił swoje plany odnośnie mitycznego GooglePhona. Wiadomo już, że telefonu jako takiego nie będzie, będzie za to Android - czyli system operacyjny dla komórek, który wyróżnia to, że łatwo można pisać dla niego aplikacje. Google nawet ufundowało nagrody o łącznej wartości 10 milionów dolarów za napisanie aplikacji pod Androida. Jak słusznie zauważa TechCrunch - zgadnijcie, który projekt ma w Google większy priorytet?
Na to wszystko wszedł Facebook ze swoim social ads, które ma zmienić oblicze reklamy w sieci. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo marketoidzi wymyślają już nawet takie perełki, wierząc, że to coś da…
A parę dni temu okazało się jeszcze, że Google nie lubi PayPerPost. Blogerzy korzystający z tego programu zarabiania na swoich postach stracili cały swój PageRank. Argument jest taki, że płatne linki nie powinny wpływać na wyniki wyszukiwania
Ja już mam dosyć - czy Google ma prawo mówić, jak mam prowadzić swojego bloga i co na nim umieszczać? To jest ich sprawa, jak rozróżnią płatne linki od niepłatnych. Dlaczego ja mam się tym martwić? Dlaczego ja mam dbać o jakość wyszukiwania w Google? Nikt mi nie wmówi, że wszystkie linki na blogach z programu PayPerPost były płatne, a treści wyłącznie nieinteresujące. AntyWeb zwrócił też uwagę, że w ten sposób Google pozbywa się konkurencji - przecież każdy bloger powinien mieć AdSense na swojej stronie, prawda?
Cała ta sprawa brzydko pachnie i pokazuje, że Google ma już bardzo silną pozycję i jednym ruchem może rozłożyć prawie dowolny serwis. Inna sprawa, że tutaj ruch może być nieudany. Ilu waszych czytelników przychodzi z wyszukiwarki? U mnie bardzo niewielu. Trzeba się też zastanowić, jacy to są użytkownicy: najczęściej jednorazowi, incydentalni. Szukali informacji, znaleźli i niekoniecznie wrócą. Dużo bardziej wartościowi są czytelnicy przychodzący z innych blogów - tacy podyskutują, skomentują, może zasubskrybują RSS. Ja na miejscu blogerów z PayPerPost odwróciłbym się du plecami do Google (choć mam wiele wątpliwości odnośnie blogvertisingu). Nie wszystko jeszcze się kręci wokół SEO, jak sądzę.




[...] sposobie zarobkowania na blogu poprzez umieszczanie na nim wpisów sponsorowanych. Szum wywołało oczywiście Google, które ostatnio jest niezwykle [...]