Jak wykorzystać te blogi?
nrafal @ listopad 20, 2007
Kategoria: Co w sieci piszczy...
W ostatnich dniach głośno zrobiło się o PayPerPost - czyli sposobie zarobkowania na blogu poprzez umieszczanie na nim wpisów sponsorowanych. Szum wywołało oczywiście Google, które ostatnio jest niezwykle aktywne.
Cała ta sprawa wynika z tego, że z jednej strony mamy blogerów - osoby, które poświęcają swój wolny czas, żeby pisać o sprawach, które ich interesują, a z drugiej firmy, które chciałyby, żeby blogerzy pisali o nich. Dzieje się tak, ponieważ dobry blog cechuje zaufanie czytelników, a wiadomo, że w dobie marketingu szeptanego nic tak dobrze się nie sprawdza, jak polecenia. Z drugiej strony prowadzenie bloga kosztuje sporo pracy - trzeba być stale na bieżąco, pisać regularnie, śledzić komentarze i polemiki na innych blogach, udzielać się w blogosferze… Łatwo zauważyć, że z jednej strony mamy złaknione blogerów działy marketingu i/lub public relations firm, a z drugiej potrzebujących (najczęściej) pieniędzy blogerów.
W tym sprzyjającym środowisku rozwinął się blogvertising, czyli pisanie za pieniądze. W niektórych wariantach tej zabawy narzuca się blogerom jaka opinia ma być wygłoszona, w innych nie. Jednak cała ta sprawa nieco śmierdzi.
Przyjrzyjmy się bliżej. Po co firmie jest bloger? Do robienia szumu. Ale jaki bloger (a w związku z tym - jaki blog) może robić odpowiedni szum?
- Blog musi być popularny i opiniotwórczy w danym temacie.
- Bloger musi być osobą szanowaną, z autorytetem, najlepiej dużą wiedzą. Słowem: ekspert-pasjonat.
Tylko spełnienie takich warunków sprawi, że sponsorowana notka trafi do odpowiednio dużej grupy osób, a w dodatku ma szanse na powielenia i polemiki. Notki na mniejszych blogach może przeczyta większa ilość osób, jednak siła takiego “wirusa” będzie dużo mniejsza.
No i tu pojawia się problem - najlepsi blogerzy jakoś niechętnie patrzą na tego typu inicjatywy, lub wysoko się cenią (sprawdźcie sobie na Krytycy.pl). Artykuł sponsorowany to bowiem duże ryzyko dla blogera i jego reputacji. Sprawa jest stosunkowo nowa i nie wiadomo do końca, jak czytelnicy przyjmą tego typu inicjatywę.
Zatem pozostaje firmie liczyć na blogi małe, ale za to tanie. Jak już jednak napisałem, siła PiaRowska takiego bloga jest mała, więc co pozostaje? SEO! Taki sponsorowany wpis można nafaszerować słowami kluczowymi, wrzucić linka - miodzio. Zwłaszcza, jeśli zauważymy, że blogi są stosunkowo dobrze traktowane przez wyszukiwarki (częste linkowanie między blogami, poprawny kod, link w każdym komentarzu na innym blogu…). I choć uważam, że Google przesadziło zerując PageRank blogerom z programu PayPerPost, to jednak można się domyśleć o co chodzi.
Jeśli Google kompletnie odwróci się od linków płatnych, traktując blogi z programów zarobkowych jak farmy linków, to nagle może się okazać, że PayPerPost przestanie się opłacać. Teksty na blogach zdolnych wywołać szum są drogie, a poza tym i tak wiadomo, że przyniosą gorszy skutek niż nieinspirowane notki. Ale problem pozostaje - jak wykorzystać te blogi w marketingu?
Pytam trochę prowokacyjnie, bo w gruncie rzeczy zgadzam się z reputake odnośnie bliboardyzacji blogosfery i zagrożeń z niej wynikających. Jednak reklama to nie tylko nachalne banery i AdSense. To też szeroko pojęty PR.
O czym trzeba pamiętać, jeśli się chce skłonić blogera do napisania o naszym nowym super produkcie/usłudze?
- Pamiętaj, że bloger to silna indywidualność - traktuj go więc indywidualnie. Żadnych mass maili!
- Do niczego nie możesz autora bloga zmusić, co najwyżej nakłonić.
- Informuj blogera szybciej niż zwyczajne media - dasz mu poczucie, że jego zdanie na ten temat jest ważne.
- Pamiętaj, że rozmawiasz z ekspertem. Nie wciskaj bubli.
- Jeśli otwierasz nowy serwis - zaproś blogera do beta testów, poproś go o opinie.
- Współpracuj i słuchaj! Jeśli bloger Cię krytykuje, to znaczy, że coś może być na rzeczy - nie obrażaj się i dyskutuj z nim. Pamiętaj - lepszy jakiś szum, niż żaden. Krytyka daje Ci możliwość pokazania się z dobrej strony, jako firmy, dla której feedback jest cenny.
No dobra, to mniej więcej mamy zarys tego, jak powinna firma wykorzystać bloga. A jak ma go wykorzystać bloger?
Przede wszystkim trzeba chyba zapomnieć o tym, że z bloga można się utrzymać. Blog służy do innych celów - albo prowadzimy go z czystej pasji dla samej frajdy pisania, albo (jeśli mówimy o blogach eksperckich) po to, aby potwierdzić swój status eksperta. Wizerunek trudno wycenić, jestem jednak przekonany, że blogerzy-eksperci nie mają np. problemów ze znalezieniem pracy w swojej dziedzinie.
I jeśli już mówimy o blogach, to warto napomknąć tu o społeczności OpenSource. Tu też zachodzi podobny mechanizm - ktoś robi coś (program) za darmo, dla społeczności. A nagroda? Cóż, wystarczyło, żeby twórca Slackware ogłosił, że zaprzestaje utrzymywania dystrybucji, bo musi zarabiać na rodzinę, a natychmiast posypały się wpłaty od użytkowników tego systemu. Wiele osób z tego nurtu ma na swojej stronie listę prezentów, które możesz im sprawić. A dodatkowo w coraz większej ilości ogłoszeń o pracę (dla informatyków) pojawia się jako dodatkowy atut “uczestnictwo w projekcie OpenSource”. To po prostu taki informatyczny wolontariat. Z blogiem jest podobnie. Jeśli już ma Ci pomóc w zawodowym życiu, to prawdopodobnie tylko w kwestii autopromocji. Na kokosy to ja bym nie liczył, serio.




[...] Pisałem niedawno, jak widzę subtelne wykorzystanie blogosfery w kampanii marketingowej, a tymczasem marketoidzi wciąż prześciagają się w wymyślaniu coraz bardziej idiotycznych reklam. Więc z jednej strony mamy coraz ciekawsze formy promocji, wyszukane akcje, jak ta z redagowaniem Metra przez blogerów z bloxa, a z drugiej takie kwiatki. Zwróćcie uwagę na ten paseczek u góry. RecordMyDesktop nie zarejestrował tego tak dobrze, ale pasek ten miga z taką częstotliwością, że dla mnie kompletnie uniemożliwia oglądanie strony. Dodatkowo jest umieszczony nad jedną z najważniejszych części strony, uniemożliwiając skorzystanie z wyszukiwarki… Brrr :/ [...]