Jak powiadamiać o dostępności produktu?
nrafal @ grudzień 10, 2007
Kategoria: E-commerce, Usability
Dzisiaj przyszło mi z moją Olą szukać dla niej słownika polsko-czeskiego. Trafiliśmy na kilka księgarni, wybór niezbyt duży, więc trudno było wybrzydzać. W dodatku okazało się, że towar w niewielu jest dostępny. Prawdę mówiąc, nie jesteśmy do końca pewni, czy w księgarni, w której zamówiliśmy mają go na stanie, ale nie ostrzegali, że nie ;)
Przeglądając te najróżniejsze strony zastanowił mnie sposób oznaczania dostępności, czy raczej niedostępności towaru. Każdy sklep wydaje się robić to inaczej, co dowodzi, że brak w tej dziedzinie jakiegoś standardowego podejścia. Weźmy więc na tapetę te księgarenki i zastanówmy się chwilę nad tym.
Książkę znalazłem w księgarniach mareno.pl, wysylkowo.pl, księgarni naukowej oraz godi.pl
Mareno
Tu jest nie najgorzej. Widać wyraźnie (czerwona czcionka), że książki w serwisie nie ma, z różnych przyczyn. Do tego propozycja, żeby wpadać od czasu do czasu, żeby zerknąć, czy książka nie jest już przypadkiem dostępna.
Trudno się doczepić do komunikatu, ale propozycja zaglądania na stronę co jakiś czas jest co najmniej… naiwna. Trochę dalej spróbuję zastanowić się, jak rozwiązać problem złapania klienta.
Przy okazji, Mareno informuje, że mam ponad 2000 produktów w koszyku [sic!]. Oczywiście tak naprawdę nie ma tam nic, ale nieźle mnie zaskoczyli ;)
Wysyłkowo
Tu nie wygląda to zbyt czytelnie. Nie wiem czy książka jest, czy jej nie ma. Jest link “czas realizacji”, który przenosi do długiego regulaminu… Nie o to chyba chodzi. Zejdźmy nieco niżej…
A tu się schowałeś :-) Jest informacja. Czerwona i wyraźna, trochę się rozjeżdża, ale jak pisałem już kiedyś, to dla mnie nie nowość (Linux). Propozycja jest jeszcze ciekawsza niż w Mareno - już nie tylko proszą o zaglądanie, ale jeszcze sugerują mi, że tej książki to ja wcale nie chcę (wszedłem prosto z Google!) i na pewno znajdę sobie coś innego. Np. Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej - bestseller!
Księgarnia Naukowa
Tutaj akurat książka została zamówiona, ale nie powiem, żeby z informacją było dobrze… Zadecydował fakt, że nie jest napisane, że książka jest niedostępna, więc nastąpiło domniemanie dostępności. Skoro nie ma nic o tym, że książki nie ma, więc nie ma też propozycji powiadamiania. Mogę za to być informowany o zmianach w opisie książki… Zawsze coś. Pomijam fakt, że żeby to zrobić muszę się zarejestrować.
Godi
Godi sugeruje, że może mnie powiadomić, kiedy przesyłka będzie dostępna, domyślam się więc, że teraz nie jest. Po chwili widzę też, że w polu “czas realizacji” napisane jest: “Nie wiemy kiedy ten produkt będzie dostępny. (+ czas wysyłki)” :-) Mogę też książkę sobie “dodać do namysłu”, cokolwiek to znaczy…
Powiadamianie jest tu chyba najlepiej rozwiązane, ale wciąż muszę się zarejestrować. W dodatku na stronie z powiadamianiem wita mnie przydługawy tekst o tym, że to fajna rzecz i że ze względu “na specyfikę usługi” muszę mieć konto w Godi (dowiadujemy się też, że dostępność jest aktualizowana co godzinę - 3 minuty po pełnej i 3 minuty po “w pół do”. To w końcu co godzinę, czy pół? I dlaczego trzy po? :-) ).
And the winner is…
Tak naprawdę to chyba nie ma. Najlepsze wrażenie zrobiło na mnie Godi, ale daleko temu do ideału. Cały ten test pokazał (mam nadzieję), że nad użytecznością mało kto się zastanawia, zwłaszcza wśród małych graczy. Oczywiście, pewnie w dużych sklepach jest to lepiej rozwiązane, ale jestem zdania, że małe sklepiki mogłyby dużo na poprawie użyteczności. Wzrost konwersji w niewielkim sklepie o kilka-kilkanaście procent może decydować czasami o być albo nie być biznesu. Tymczasem widać, że wiele firm nie schyla się specjalnie po klienta, jeśli towar jest niedostępny. Co można by tu usprawnić moim zdaniem?
- Wyraźnie i czytelnie informować o tym, że produktu nie ma, dlaczego nie ma i co teraz można zrobić z tym fantem
- Zamiast przycisku “Powiadom…” od razu formularz do wpisania maila, a może nawet komunikatora
- Bezwzględna rezygnacja z konieczności rejestracji
- Zachęcenie do kontaktu telefonicznego/mailowego, z propozycją indywidualnego potraktowania sprawy. Może da się ściągnąć na zamówienie?
Pewnie jest jeszcze wiele możliwości - może napiszesz w komentarzu, co Ci przyszło na myśl ?




Informacja czy nie ma, bo się skończyły, ale będą jak przyjdą od producenta, czy nie ma, bo skończyli produkcję i już nie będzie, ale wisi na stronie dla jakiś celów, czy nie ma, bo mają w magazynie gdzieś tam i będzie za 2 dni itd.
Ostatnio kupowałam wózek. W 3 sklepach. W żadnym nie było ćwierć info, że wybranego wózka nie ma. Dopiero po rozmowie z obsługą się tego dowiadywałam (bo zależało mi na szybkiej dostawie).
W jednym tego wózka już w ogóle nie będzie, a w dwóch może będą, a może nie, a tak w ogóle to co ja chcę, jak prawie żadnych nie ma, bo się kolekcja zmienia.