Zamach na Blipcast, czyli uważaj na API
nrafal @ luty 29, 2008
Kategoria: Co w sieci piszczy...
Dzisiaj (28.02) Blip się wyłączył na 2 godziny, a kiedy się włączył to nieco się pozmieniało. Przede wszystkim, dodano obsługę kanałów (wpis u Tomka, oficjalnie na bliplogu), a do tego wrzucono oczekiwaną funkcję ignorowania osób, które nas denerwują swoimi spamerskimi wiadomościami. Czasami jest to bardzo przydatne.
Choć dodanie tagów bardzo ucieszyło bliposferę, to jednak kilka osób z pewnością może być zawiedzionych.
Trochę przewidywałem przy okazji powstania Blipcasta, że jeśli twórcy Blipa wzorem Twittera postarają się o wzbogacenie funkcjonalności to może być to ciężki cios dla polskiego Hashtags. No i miałem rację. Wprawdzie Blip inaczej niż Twitter poradził sobie z problemem znajdowania ważnych informacji w interesującym nas temacie, jednak jest to dużo boleśniejsze rozwiązanie dla Blipcasta niż Twitterowe zmiany dla Hashtags. Słowem, tagi na Blipie to dokładnie to samo co tagi wpadające na Blipcast.
Na chwilę obecną nowa funkcja na Blipie jest na tyle uboga, że Blipcast wciąż ma rację bytu. Brak możliwości przeglądania starszych wpisów w danym tagu, statystyk, informacji o obserwujących dany temat, nie ma nawet listy dostępnych tagów! Niemniej w miarę rozwoju należy oczekiwać, że Blip wygryzie Blipcasta z jego dotychczasowych zastosowań, kto wie, może nawet na barcampach już się nie będzie na Blipcaście komentowało (łezka w oku się kręci)?
Tym samym narzuca się pytanie - na ile można uzależnić sukces swojego serwisu od sukcesu kogoś innego? Dzisiaj coraz więcej stron udostępnia swoje API (polecam prezentację Filipa Teppera), coraz więcej osób decyduje się też na stworzenie widgetu/serwisu/whatever na tej podstawie.
Trzeba jednak pamiętać, że serwisy ewoluują, dodają nowe funkcjonalności i w pewnym momencie możesz obudzić się z ręką w nocniku. Paradoksalnie, im bardziej przydatny serwis stworzysz i im bardziej popularny się on stanie, tym większe prawdopodobieństwo, że strona-matka wzbogaci się o nową (Twoją) funkcjonalność. Prawdopodobnie twórcy będą już mądrzejsi o Twoje doświadczenia i nie omieszkają nauczyć się czegoś na Twoich błędach. Stąd wynika, że tworzenie czegoś w oparciu o publicznie dostępne API wymaga czasami dużych nakładów pracy poświęconej temu, żeby być na bieżąco z tym, co na serwisie-matce się zmienia.
Patrząc na to z drugiej strony barykady, warto jest udostępniać API, bo, jak pokazuje przykład Blipcasta, jest to świetne pole doświadczalne. Prawdopodobnie nie jesteś w pewnym momencie już w stanie wymyślić kolejnego sposobu użycia serwisu, podczas gdy ambitny użytkownik i owszem. Dzięki temu wzbogacasz się o wiedzę o tym, czego użytkownicy potrzebują tak bardzo, że są w stanie poświęcić swój prywatny czas, celem stworzenia dodatkowej funkcjonalności.
Z całej tej historii płynie morał taki,
Patrz komu ufasz, uważaj na API!




http://www.bliplog.pl/blipcast-ponownie-na-konferencjach/76
Trzeci akapit i czwarty. Czyli, że niby Netguru wiedziało wcześniej? Czy tylko ich działalność zainspirowała? Ja osobiście czekam na jakiś komunikat na Blipcast.pl/Netguru.pl z informacją co dalej z serwisem.
@Tomek: czy ja wiem, czy wiedziało? Sami się powinni wypowiedzieć :) wydaje mi się, że z tych akapitów to niekoniecznie wynika. Zobaczymy, co się stanie z Blipcastem.
[...] rozumiem dlaczego Marcin wdrożył taką funkcjonalność w blipie to jednak takie poczynania mogą budzić pewną nieufność w stosunku do serwisów zachęcających do korzystania z [...]
[...] kolejną burzę w szklance wody ;) A wszystko zaczęło się od Rafała, który napisał o blipcast i konsekwencjach wprowadzenia funkcjonalności tagów na blip.pl. O czym informował również oficjalny blog blipa. [...]
[...] pierwszej chwili zapachniało sensacją. Ba! prawie tabloidem. Zamach? W naszym internetowym, łebdwazerowym światku? Wreszcie jakaś akcja! :)) Zwłaszcza, że Marcin [...]
Przypomina się bardzo stary, ale jak bardzo nadal aktualny essej Tima Bray’a: http://www.tbray.org/ongoing/When/200x/2003/07/12/WebsThePlace
Web API to nic innego, jak nowe MFC.