Blipafera 2.0
nrafal @ czerwiec 3, 2008
Kategoria: Co w sieci piszczy...
Trzy moje grosze odnośnie afery na blipie, związanej z pojawieniem się serwisu Blipscan i ogólnego “boomu” na aplikacje oparte na Blip API.
- Przede wszystkim, nie rozumiem oburzenia Marcina Jagodzińskiego. Nie dopatrzyłem się w tym tekście nigdzie cech paszkwilu, może poza przydługim wstępem od Twitterze, który faktycznie nie miał wiele do rzeczy. Jednak same zarzuty, czy może wątpliwości odnośnie Blipa wydają mi się uzasadnione.
- Jakkolwiek nie podoba się to nam, geekom, problem prywatności istnieje. Blip (podobnie jak Twitter) jest serwisem dosyć rewolucyjnym. Wszystko jest w nim publiczne, a nad tworzoną treścią nie ma żadnej kontroli. Dane udostępniane przez API są kopiowane w wiele miejsc, a ich usunięcie nie zawsze jest możliwe.
- Dla wielu osób to nie jest problem. Co więcej, padają argumenty, że wszyscy doskonale o tym wiedzieli od zawsze. Cóż, co innego wiedzieć teoretycznie, a co innego sprawdzić w praktyce. Postawa typu “nie ma kłopotów z prywatnością” i jej narzucanie innym nie jest zbyt uczciwa.
- Do tego Vagla dotyka też innej, ważnej sprawy. Póki w Internecie wszyscy się kochamy i chwalimy, rozmawiamy o kotkach albo serialach to wszystko jest ok. Co jednak, jeśli ktoś za pośrednictwem Blipa zacznie rozpowszechniać oszczerstwa? Co jeśli ktoś świadomie zacznie działać na naszą szkodę? Wtedy pewnie pojawi się problem, informacja poszła w świat, siedzi w dziesiątkach baz danych i nie będzie jej łatwo stamtąd usunąć. Zamiatanie tych kwestii pod dywan nie załatwi sprawy. A już porównanie tekstu Vagli do narzekań człowieka masturbującego się w tramwaju jest poniżej wszelkiego poziomu.
Być może jest wiele osób, którym generalnie wisi to, czy prawo chroni człowieka także w Internecie, w jaki sposób chroni. I tak nikt nie czyta regulaminów, które akceptuje, a jeśli nawet, to pobieżnie i bez dogłębnej analizy. Ale to nie znaczy, że prawo powinno sobie Internet kompletnie odpuścić. Nie w charakterze wielkiego kontrolera i regulatora, ale dostarczając ochrony osobom w sieci pokrzywdzonym.
P.S. Żeby nie było, że sieję strach i panikę - o ile mi wiadomo, nikt z powodu Blipa nie ucierpiał, a powyższe rozważania są tylko teoretyczne i mogą dotyczyć równie dobrze innych serwisów tego typu jak Pinger, Twitter itp.



