Main Contents

Blogvertising - firmy zaczynają myśleć, a my?

nrafal @ lipiec 4, 2008

Kategoria: Co w sieci piszczy..., e-marketing

Odkąd Money.pl zainwestowało w serwis Krytycy pojawiło się w tymże serwisie kilka kampanii. Część z nich to były kampanie SEO, finansowane przez jedną firmę z Gdyni, ale o tych pisał nie będę. Dość powiedzieć, że były tak nachalne, że wydzielono dla nich w serwisie osobną kategorię (na szczęście!).

Chciałbym za to napisać o dwóch kampaniach, które można uznać za dużo bardziej poważne. Poprzez blogi skupione w Krytykach promowano przewodnik po SecondLife, a także komunikator biznesowy firmy Livechat. W kampaniach tych zaproponowano blogerom dwa poziomy wynagrodzeń, około 50zł za notkę dla blogerów mniej popularnych i ok. 100zł (a więc poziom niezbędny do wypłaty) dla blogerów postawionych wyżej w rankingu.

Obie te akcje są warte przeanalizowania, ponieważ na ich podstawie można wyciągnąć już kilka ciekawych wniosków.

  1. Promocję udało się przeprowadzić na dosyć popularnych w “branży” blogach: Webfan.pl (dawniej: PolskiBlogger) oraz Tomasz.Topa.pl. Do tego doszło parę innych, mniejszych, ale wciąż poczytnych, jak: blog Adama Klimowskiego i Zielony Bloger.
  2. Blogerzy byli tematem zainteresowani i zgodzili się na pisanie tekstów za dużo mniejsze pieniądze niż deklarują w katalogu Krytyków.
  3. Obie firmy dostarczyły materiały prasowe na przyzwoitym poziomie.
  4. Teskty zostały dobrze oznakowane i dobrze przyjęte przez czytelników (wnioskuje to z komentarzy).

Tak więc firmy spisały się dobrze, dały temat, który trafił do blogerów i wyposażyły ich w materiały reklamowe. Do tego zaproponowały jakieś tam pieniądze, które usatysfakcjonowały piszących. Pełen sukces.

A jak sprawa wyglądała z blogerami? Oto lista tekstów powstałych na potrzeby kampanii:

Przewodnik po Second Life
Livechat

Z wszystkich przytoczonych powyżej tekstów jedynie Tomasz Topa wyszedł poza materiały dostarczone przez reklamodawcę - pofatygował się do księgarni, żeby obejrzeć książkę i zainstalował demo programu Livechat Contact Center. Pozostałe osoby napisały praktycznie to samo, okraszając to własną (krótką) opinią. Czy o to chodzi w reklamie na blogach?

Tekst sponsorowany na blogu ma tą przewagę nad informacją opublikowaną w portalu, że jego odbiór jest bardziej osobisty, a autor bloga cieszy się zaufaniem wśród swoich czytelników, zatem recenzja, którą napisze zostanie ciepło przyjęta przez potencjalnych konsumentów. Czytelnicy bloga chętnie włączą się w dyskusje o produkcie, a (daj Boże!) pozytywny tekst znajdzie się wysoko w Google ze względu na wielką siłę pozycjonerską bloga. Tyle teoria.

W praktyce przykład tych dwóch kampanii pokazał, że większość tekstów sponsorowanych powstaje bez większej refleksji (sam napisałem jeden tekst sponsorowany i również się do niego nie przyłożyłem). Wpisy są do siebie podobne i zawierają bardzo mało tego, co tak lubimy - indywidualnego podejścia autora. Oczywiście, to daje firmie wciąż pewien potencjał (wysoka pozycja w Google), ale nie jest ziszczeniem marzeń o blogvertisingu.

Więc może to nie to? Może sponsorowane wpisy, z którymi wielu wiązało ogromne nadzieje, po prostu się nie sprawdzają? A może to my, blogerzy polscy nie dorośliśmy jeszcze (z małymi wyjątkami) do pisania takich tekstów? A jeśli już dorośniemy, to czy nadal będziemy chcieli je pisać?

1 Komentarz

  1. MyAvatars 0.2 Szymon lipiec 24, 2008 @ 2:12 po południu

    Wydaje mi się, że poziom jakości wpisów zależy od kilku czynników.
    Autor, biorąc pieniądze za wpis, choćby z szacunku do samego siebie i własnej pracy (oraz dotychczasowych treści na blogu) mógłby napisać coś, co będzie miało faktycznie pierwiastki autorskie i wyjątkowe. Chodzi mi o to, że banalnie proste jest skopiowanie części strony firmy, która płaci za wpis, a potem umieszczenie jej na własnym blogu. Firmy płacąc oczekują właśnie indywidualnego podejścia i własnych przemyśleń ludzi z zewnątrz, a nie kopii ich własnej strony.
    Kolejny czynnik to sito, przez które musi się przedostać taki artykuł- są one sprawdzane ręcznie przez redaktorów (w tym wypadku z serwisu Krytycy.pl). I tu czasem może się trafić babol.
    Wreszcie jako trzeci czynnik wspomniałbym o samym temacie rzuconym bloggerom- na naszym przykładzie uważam, że o produktach, z którymi nie miało się wcześniej żadnej styczności, napisać łatwo nie jest. Ot, tyle krytycznego podejścia.

Dodaj komentarz

Sblam! Antyspam


Feed