Main Contents

“Mała” afera Allegrowa

nrafal @ grudzień 16, 2008

Kategoria: Accessibility, Co w sieci piszczy...

Dzisiaj Allegro wprowadziło nową opcję wspomagającą cross-selling: panele powiązanych przedmiotów, wyświetlających się na zakończonych aukcjach. Tu znajdziecie informację na ten temat, a tu przykład działania tego systemu.

Pomysł bardzo prosty - skoro już coś kupiłeś, lub trafiłeś na zakończoną aukcję (np. z Google) to dlaczego nie zaproponować Ci czegoś z podobnego działu? Może się skusisz na pokrowiec do telefonu, który właśnie nabyłeś? Albo jakąś inną książkę, zamiast tej, która jest niedostępna?

Takie chwyty od dawna stosują sklepy internetowe w celu maksymalizacji sprzedaży. Problem w tym, że Allegro to nie jest jeden sklep internetowy. Tak naprawdę, Allegro niczego nie sprzedaje (gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości), a swoje zyski czerpie z małych firm, które działają za jego pośrednictwem. A co jest dobre na Allegro (zwiększenie ruchu na aukcjach → zwiększenie sprzedaży → zwiększenie wpływów z prowizji), nie koniecznie musi być dobre dla Sprzedających (którzy dzisiaj instalują sobie skrypty dające podobne funkcjonalności, tylko w obrębie własnego asortymentu). Albo niekoniecznie musi się im podobać.

W przypadku tej zmiany nie dokopałem się do pozytywnego komentarza na forum Allegro. Za to Ols stwierdził, że to zmiana korzystna dla Sprzedających. Ja nie jestem tego taki pewien, bo choć nowa opcja może zwiększy ogólny ruch na aukcjach i ogólne przychody, to nie sądzę, żeby pojedynczy sprzedający odczuli to w kieszeniach. A opór jest zrozumiały - w końcu ktoś kupuje u mnie, wybierając mój produkt, dlaczego mam go odsyłać do konkurencji? Choć teoretycznie aukcje sprzedającego mają mieć pierwszeństwo, to jednak komentarze wskazują, że system nie działa dobrze. Dodatkowo nie ma jak sprawdzić, ile ludzi przyszło z tego systemu na nasze aukcje, więc nie ma jak stwierdzić, czy jest jakiś zysk, który rekompensuje potencjalną stratę klienta. Dzisiaj Allegro to często sposób na życie niejednej firmy, a konkurencja w pewnych sektorach jest naprawdę ostra, więc każda przewaga konkurencyjna jest pożądana. Nie dziwię się, że w takim kontekście nowy system nie wzbudził zachwytu.

W całej tej sprawie jest jeszcze jeden ciekawy wątek - mianowicie ton komentarzy niezadowolonych użytkowników. Na przykład: “nikt nie pytal mnie o zgode na taka opcje!”, “To ja poproszę kasę za reklamę na mojej stronie tych INNYCH sprzedających.”,” ŻĄDAM USUNIECIA OBCYCH ODNOŚNIKÓW Z MOICH AUKCJI!!!!!!!!!!!!” itp.

Jest to ton osób szczerze przekonanych, że coś im się należy z tytułu używania Allegro. Podobny ruch można było obserwować w przypadku Naszej-Klasy po wprowadzeniu płatnych funkcjonalności. Po pewnych czasie używania serwisu użytkownicy czują się jego “współwłaścicielami”. Każda zmiana powoduje opór, bo zawsze jest ktoś, komu nie jest ona na rękę.

W przypadku Allegro dochodzą do tego jeszcze poważne pieniądze. Nasz aukcyjny monopolista słono każe sobie płacić za każdy wystawiony przedmiot, co w pewnym stopniu rzeczywiście usprawiedliwia roszczenia sprzedawców. Bez nich wszak nie byłoby zarobków i pieniędzy na kolejne spoty telewizyjne, akcje sponsoringowe, eventy promocyjne (jak loty balonem), czy zafundowanie fontanny z czekoladą i lodowych rzeźb na prowadzonej przez Artura Andrusa gali na Spotkaniu Allegro. Mimo tego nie widać oznak symbiozy. Na miejscu Allegro raczej dopieszczałbym kury znoszące złote jajka, niż wpychał im do ręki argumenty przeciwko sobie. Może to rosnące niezadowolenie sprzedawców jest szansą dla kogoś, kto miałby ochotę (i siłę) pokonać Allegro? O ile to w ogóle jest na tym etapie jeszcze możliwe.

UPDATE: Zgodnie z wypowiedzią jednego z administratorów, chronić interesy sprzedawców ma fakt, że proponowane produkty są z innej niż aktualna kategorii.

Dodaj komentarz

Sblam! Antyspam


Feed