Problogging
nrafal @ wrzesień 28, 2009
Kategoria: Co w sieci piszczy...
Jacek Gadzinowski poprosił o lincz, więc proszę bardzo - moja odpowiedź na tekst o blogach.
Odnoszę wrażenie, że Jacek zapędza się w swojej wizerunkowo-komunikacyjnej piaskownicy. Każdy blog musi mieć strategię? Blogerzy amatorzy odejdą do lamusa? Nie przebiją się blogi niszowe? WTF?
Moim zdaniem blogerzy w ogóle nie mają szans za pomocą bloga przebić się do mainstreamu. Istnieją tylko dwa sposoby na zostanie sławnym blogerem:

Jeśli ktoś pisze sobie notki, siedząc w domu z nadzieją, że go dostrzegą i znajdą to powodzenia. Może być całkiem oryginalny, dość inteligentny, odkrywczy, mieć fajny warsztat, a i tak pewnie media się nimi zainteresują, bo to one w gruncie rzeczy są hermetyczne, nie blogosfera. Blogi dyskutują z innymi blogami oraz starymi mediami, stare media tylko same ze sobą.
Mam wrażenie, że blog dla mało których dziennikarzy to coś ważnego, coś co samo w sobie może zbudować autorytet. Nikt nie traktuje człowieka poważnie, jeśli jest jedynie blogerem. No, chyba, że jest blogerem kontrowersyjnym, wtedy ewentualnie można się nim zainteresować. Ale chyba nie o to chodzi?
Jacek twierdzi, że nie przebiją się blogi niszowe, nie przebiją ogólne, nie mają szans blogi prowadzone przez niewytrwałe mimozy. Czyli jakie mają? Pisane przez kolesi zafiksowanych na punkcie autokreacji, którzy każde zdanie i każdy obrazek we wpisie umieszczają z pełną świadomością wizerunkowych konsekwencji? Czy może po prostu blogi ludzi, którzy zwyczajnie mają coś do powiedzenia?
Na szczęście sieć to ogromny długi ogon. Można tu machnąć ręką na mainstream, pisać o mega niszowych sprawach i zdobyś szacunek swojego małego światka. Czy to w gruncie rzeczy nie jest lepsze i cenniejsze od poklasku tłumu? Tyle razy Jacek mówi o przełomie w komunikacji, o zmianach, nowych mediach, a koniec końców broni typowo hierarchicznego modelu, w którym profesjonalny bloger przemawia do mas. Gdzie tu różnica, poza zmianą z papieru na bity?
Piszę trochę emocjonalnie, bo zaczynając pisać tego bloga myślałem podobnie - trzeba być konsekwentnym, zdobywać komcie, czytelników, lansować się. Dzisiaj już tak nie myślę, uważam, że dużo cenniejsze są zwyczajne, szczere notki, bo takie tylko dają szansę na poznanie autora, a to w końcu najcenniejsze i unikalne w blogowaniu.




Wypada mi zgodzić się z jednym z ogólnych przesłań Twojego wpisu, mianowicie o wtórnej roli blogów jako środka wpływu. Sam mam zdanie, że siła funkcjonowania w sieci zależy od dobrego zakotwiczenia w realu. Żartobliwy obrazek, który zamieściłeś, znakomicie to ujmuje. Dlatego nie patrzmy na blogi i blogosferę jako na bardziej czy mniej wpływowe medoim. To raczej powszechnie dostepne medium, którym mogą posłużyć się między innymi ludzie mający coś do powiedzenia.